WAKACJE – NIEWAŻNE GDZIE, WAŻNE Z KIM? NIE ZAWSZE…

WAKACJE – NIEWAŻNE GDZIE, WAŻNE Z KIM? NIE ZAWSZE…

Urlop – magiczne dwa tygodnie w roku, na które czekamy z utęsknieniem. W zamierzeniu mają być cudownym czasem, w którym odpoczniemy od codzienności, zapomnimy o zmaganiach w pracy, pooddychamy innym powietrzem.
Tak, nie dopuszczamy do siebie innego scenariusza. Kiedy pogrążamy się w snuciu wakacyjnych planów, umyka gdzieś nam stara życiowa prawda, że przecież „życie zaskakuje”.
Nie ma jednej skutecznej recepty na udany urlop. Stąd też zapewne tak duża różnorodność dostępnych możliwości spędzania wolnego czasu. We współczesnym świecie – jeśli dysponujemy odpowiednią ilością czasu i pieniędzy – nie mamy już chyba żadnych ograniczeń co do formy i treści urlopu. Czy to jednak na pewno dobra wiadomość?

WSZYSTKO, CZYLI NIC

Można by rzec, że kiedyś wszyscy jeździli co roku w to samo miejsce „rekomendowane” przez zakład pracy i było dobrze, a teraz możemy pojechać wszędzie i wcale dużo szczęśliwsi nie jesteśmy. Niejednokrotnie udowodniono w badaniach naukowych, że jeśli chodzi o dokonanie wyboru, to optymalna liczba możliwych opcji nie może być zbyt duża. Więcej nie znaczy lepiej, bo po prostu się gubimy. Nasz mózg nie jest w stanie uporać się z tyloma informacjami na raz. Mało tego, jeśli planujemy urlop z drugą osobą, to nie dość, że sami musimy wybrać z tego ogromu coś, co nam najbardziej pasuje, to jeszcze dobrze by było, gdyby nasz towarzysz podróży zdecydował się na to samo. Często szanse na to są jak na trafienie szóstki w totolotku, więc w imię wspólnie spędzonego czasu któraś ze stron rezygnuje z własnych pragnień.

KOMPROMIS NIE JEST DOBRY

Podobno w relacjach z innymi ludźmi trzeba chodzić na kompromisy. W rzeczywistości jednak kompromis często jest rozwiązaniem, w którym obie strony mają poczucie straty. Nikt nie wygrywa. Jeśli mąż chce jechać w góry, a żona – nad morze, więc pojadą na Mazury, to kogo ten wyjazd usatysfakcjonuje? Jeśli zdecydują się na jedną z dwóch opcji, to albo żona będzie cierpieć katusze, bo nie znosi chodzić, albo mąż będzie oddawał ostatnie tchnienia, czując się na plaży jak na patelni. Czy w takiej sytuacji ta druga strona będzie umiała wypoczywać? Nie sądzę. Czasem niestety – jakkolwiek by to brutalnie nie zabrzmiało – na wakacje trzeba jeździć osobno. Wymaga to na pewno wzajemnego zaufania i pewnej samodzielności. Niemniej jednak, zmniejsza ryzyko niezadowolenia ze sposobu spędzania wakacji i wzmaga tęsknotę za partnerem, która w ostatecznym rozrachunku relacji raczej sprzyja.

WYKORZYSTUJ MINIURLOPY

Często wypoczynek łączymy tylko z wakacjami, co sprawia, że kiedy wreszcie one następują, jesteśmy tak wyczerpani, że nie wiemy, czego właściwie teraz potrzebujemy. Żeby uniknąć takiej sytuacji, warto dobrze wykorzystywać weekendy i inne dni wolne od pracy. Taki krótki odpoczynek pozwoli odetchnąć, nabrać sił i rozeznać się w „wakacyjnym” rynku. Może do gustu przypadnie nam turystyka miejska, bo akurat w marcu trafiliśmy na tanie loty do Londynu i już wiemy, że to lubimy? Może zasmakujemy w parkach linowych, bo pewnego niedzielnego popołudnia dziecko namówiło nas na „chodzenie po drzewach”? A może za namową kolegi wybierzemy się do escape roomu i polubimy rozwiązywanie zagadek? Eksploracja możliwości spędzania wolnego czasu może pozwolić nam znaleźć formę wypoczynku lubianą przez wszystkich domowników, rozbudzić nową pasję i ożywić te aspekty siebie, o których czasem zapominamy.

Nie wolno nam zapominać, że urlop jest czasem przeznaczonym na odpoczynek. Każdy z nas potrzebuje regeneracji, która jest kluczowa zarówno dla zdrowia, jak i efektywności w pracy. Jeśli mimo wszystko nie wyobrażamy sobie wakacji bez partnera, to zamiast udawać do pierwszego dnia lata, że tematu nie ma, dużo wcześniej zacznijmy poszukiwania rozwiązania satysfakcjonującego wszystkich zainteresowanych. Rynek dostępnych opcji jest ogromny – wykorzystujmy go w sposób dla siebie dobry.